rosyjska metafizyka w oparach wódki// #20 000
Link :: 19 February 2012
dziwnie się dzisiaj czuję, odkurzając to śmietnisko z dźwięczącym w głowie pytaniem "po co tu wracasz?".
jestem. parę lat później. miasto później. wiedzę później. marzenia spełnione i nie, podróże odbyte i nie, wszystko później, później, później.
dobrze wiedzieć, że w chwilach zawirowania życia i zmętnienia wzroku, nadziei, utraty spokoju i nerwów, że można parę słów posłać w eter. nie trzeba wchodząc w zapomniane miejsce odkurzać półek, zdejmować bieli prześcieradeł z foteli.
fuck it, anyway.
(przerwa na papierosa)
dręczy, dręczy, dręczy myśl. że jesteśmy w stanie się zmienić czy obecne problemy osobowościowe w mniejszym stopniu a może nawet większym będą dotyczyć nas całe życie? dzienniki, sylvia plath. te same problemy. walka. walka każdego dnia, podobne upadki. aż wreszcie wybrała śmierć. mogłabym z grubsza napisać podobną wiadomość jak trzy lata wcześniej czy pięć, i nastroje pozostałyby podobne?
może sylvii decyzja po przejrzeniu swoich zapisków, że tyle długich lat, tylu poznanych ludzi, małżeństwo i dziecko, a wewnętrzne dylematy nadal są te same? dość oszukiwania się? wracam z pytaniami, więcej pytań i więcej, a butnie sądziło się, że po takim czasie zdobędzie się człowiek na chociaż parę odpowiedzi.
"wiecznie do czegoś pędzisz, ciągle czujesz, że coś stracisz, i świadomość, że tego nie doganiasz, niszczy cię" powiedział mój, teraz już nie mój, robiąc z siebie psychoterapeutę.
pędzę, owszem. nie czuć tego oddechu życia na karku i Polski, i Europy, i śmierci, i śmieci do wyrzucenia, prania do zrobienia, samorealizacji, książek do przeczytania, idei do wymyślenia - to nienaturalne. powolne umieranie może się zamienić miejscami z szybkim umieraniem, tak i owak wszyscy skończymy w piachu zżerani przez paskudztwo, którego unikaliśmy za życia.
studiuję. interesuję się gorszymi aspektami tego kierunku. więc czytam sobie ostatnio dużo o zabójcach, mordercach wielokrotnych, pedofilach, psychotykach, psychopatach i według społeczeństwa tej całej zgniliźnie, której powinno się unikać. rada z dobrego serca: do ośmiu godzin dziennie można nie unikać, można czytać, potem zaczynasz podejrzliwie patrzeć na ludzi. podobno powyżej ośmiu sekund patrzy na ciebie obca osoba albo tobą seksualnie zainteresowana, albo taka, która chce cię zamordować.
(długi wywód o mordercach, oszczędzę wam, jak kogoś zainteresuje to potrafię to wyrecytować o szóstej obudzona po imprezie, więc to żadna strata, a rezygnowanie to ostatnio moja specjalność)
całe życie, dwa bieguny. odchodzenie i powroty. miłość życia i pragnienie ucieczki. pasja do tworzenia, pasja do zniszczenia. jeżeli kochani, dożyję trzydziestki, zorganizuję wielką tutaj imprezę.
bo w zimie nie można uciekać tak łatwo, nie można stanąć na wylatówce i pojechać do serbii, bo tak się chce. to jesień nas określa, powiedział włóczykij. wtedy każdy decyduje. czy odchodzi czy zostaje.
będzie ciekawiej, obiecuję. będzie zabawnie. ale nie dziś, bo dziś się nie chce. bo w dalszym ciągu nienawidzę niedziel. zeszłam do podziemia ze swoim dziennikiem, i mam parę historyjek do opowiedzenia.
a teraz znów wychodzę na powierzchnię. och, tak.
ach, te wesołe powroty. to moja specjalność.

Komentuj (1)


Link :: 1 September 2009
otoz nie czuję dzisiaj przykrości, jak przez ostatnie dwa lata, związanej z utratą wolności pięknego jesiennego dnia pierwszego wrzesnia; raczej odczuwam słodko-gorzką ekscytację w głębi serca charakterystyczną dla więźnia, a który liczy dni pozostałe do wolności - tego ostatniego, a przecież wcale nie tak długiego, roku.
och, słyszy się ludzi, którzy wcale chwalą naszą edukację, którzy się tym nawet z a c h w y c a j ą, bo przesadzam w niechęci mojej, no, ale ja wychodzę z tym wszystkim z pewną ilością kontaktów (zawartych samodzielnie!), pewną ilością wiedzy (zdobytą też głównie z własnej inicjatywy, na palcach jednej ręki można policzyć cudowne jakże osoby-motywatorów), nowym, za to przyjemnym szalenie nałogiem palenia, no i oczywiście z największym z tego wszystkiego poczuciem straconego czasu. godziny, godziny, godziny, godziny...
nie liczę. i tak wiem, że mogłam tego wszystkiego "się nauczyć" w 1/3 tego czasu, a 2/3 spędzić w słodkiej drodze do różnych cudownych miejsc.
szczerze, to jedyne co mi przychodzi na myśl...
1. pierdol się polska edukacjo, co z racją na kontrowersyjność swą bardzo mi się podoba;
2. ... *ciężkie westchnienie z machnięciem ręką na głupotę swoją jako dziecięcia niewinnego, co to zawierzyło, a może jednak pokażą te wszystkie cudowności, o których się czytało, czytało, czytało*
ale generalnie nie żałuję. zrobiłam co w mojej mocy, żeby przy absolutnie wszystkich przeszkadzających nauce czynnikach, nauczyć się czegoś ŻYCIOWEGO, oczywiście nie tylko w potocznie przyjętym sensie - w sensie wiedzy w praktyce wykorzystania również.
miłej jesieni.
Komentuj (1)


Link :: 15 August 2008
pewne rzeczy jednak nigdy się nie zmieniają. (a inne zmieniają się na okrągło, aha, i co z tego tak właściwie?)

czytam o Gruzji, bo temat naprawdę absorbuje, wszystko absorbuje, co nie pozwala wylewać się tej nadwyżce myśli myśli ponad stan świadomości zwany "normalnym" - znaczy, codziennym

popijam herbatę, a tam umierają ludzie. (wątek się urywa)

i piszę maile do ludzi widzianych ostatnio w sumie parę tygodni, a czasem miesięcy temu i piszę nawet serdeczne maile do tych ludzi, ale gdy przychodzi odpowiedź, jakoś się boję

(tego wszystkiego)

"to kiedy się zobaczymy, Paula?" a ja w sumie wolałabym utopić się w swoim łóżku z książkami, więc nie odpowiadam już, ewentualnie w akcie heroizmu
ale moja odwaga nie sięga ponad drugiego miłego maila

w innym przypływie trochę innego heroizmu przełożyłam wszystkie kilkadziesiąt książek z mojego stołu na ziemię. z zamiarem porządków. chryste i czuję, że będą tam leżeć (będzie zmieniał się skład tylko w zależności od potrzeby umysłu lub chwili) (do usranej śmierci) jeszcze długo

komórki ostatnio unikam z przerażeniem o ile można tak powiedzieć odnośnie osoby od telefonu chyba już uzależnionej.

aczkolwiek jako, że nie ma celu tego pisania, nie ma widocznego i choćby w 1% racjonalnego celu takiego pisania, zaprzestaję

P.S.: tak, próbowałam zmienić kolory. niestety straciłam cały zapał, kiedy zobaczyłam w ilu miejscach musiałabym zrobić kopiuj i wklej. kiedyś.

Komentuj (3)


Link :: 8 February 2007
"Kocha się wszystko, bo wszystko szybko przemija" to moja filozofia na teraz.
tamto to przeszłość, chyba wreszcie zaczynam coś rozumieć. (ten proces podobno nazywa się dorastaniem?)
nie będę pewnie za wiele pisać, bo i o czym? ostatnio nie lubię za wiele mówić o życiu, zdecydowanie bardziej wolę je przeżywać. a i tematów bardziej konkretnych wiele ciekawszych.
dzisiaj teraz mam chwilę, więc zrobiłam porządek. wywaliłam wszystko, znaczy.
i popijam boską herbatę, słucham rosyjskiego rocka, jem sniadanio-obiad (niestety, juz od dawna brakuje mi czasu na jedzenie kilka razy dziennie w normalnym trybie, cóż, c'est la vie)
do zobaczenia. przeczytania czyliż.
bo ja żyję sobie tam tak niespokojnie, chyba jestem szczęśliwa (jakim cudem?) poza krytycznymi okresami mniej wiecej co trzy miesiące, może nawet się realizuję. nie mam tylko czasu na sen. ale to nic. mam przyjaciół, plany, samorealizacje w trakcie i chyba wszystko, co potrzebne. oczywiscie, potrzeba wiele poprawek.
ale nuda to przecież los gorszy od śmierci?

Komentuj (4)


[Księga gości]

mail. la vie. nowe dziendobry. bry.
2015
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2014
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2013
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2012
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2011
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2010
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2009
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2008
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2007
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february